Przedsylwestrowy hit dla Trefla

2011 rok okazał się prawdziwą sinusoidą nastrojów fanów Trefla, ale udane jego zakończenie daje nadzieje na szczęśliwy finał tego sezonu. Forma prezentowana przez sopockich graczy zdaje się już nawiązywać do ich potencjału, co dobrze wróży na przyszłość. Tym razem o tym boleśnie przekonali się koszykarze Energi Czarnych Słupsk, którzy jednak pokazali w końcówce spotkania charakter i dzięki temu publiczność zgromadzona w Ergo Arenie była świadkiem fascynującego widowisko, zakończonego ostatecznym triumfem gospodarzy 89-84. A frekwencja podczas wczorajszego spotkania jest niewątpliwie dodatkowym pozytywnym akordem meczu na szczycie ligowej tabeli.
Czytaj całość

Powrót do przeszłości

Wśród fanów, którzy w sobotni wieczór przybyli do hali Gryfia zapanowało nieodparte wrażenie, iż… to już było. Porównania do ubiegłotygodniowego spotkania w hali Mistrzów same się bowiem nasuwają. Nie podlegająca kwestii dominacja drużyny gości na początku spotkania, mozolna pogoń gospodarzy i w końcu dramatyczny i bez happy-endu przebieg ostatnich sekund spotkania. Ile jeszcze przegranych końcówek doświadczy drużyna trenera Muiznieksa?

Czytaj całość

Kontrowersyjne zakonczenie

Pobudzona wyobraznia widzow, nagle zwroty akcji, fabula trzymajaca w napieciu do ostatnich sekund, wreszcie nieoczekiwane zakonczenie, taka uczta czestowal przez wiele lat licznych kinomanow Alfred Hitchcock. Czasy sie zmienily, miejsce wydarzen rowniez, podobnie rezyseria, ale scenariusz pozostal bez zmian. Tak pokrotce mozna podsumowac wydarzenia dziejace sie we wczorajszy wieczor w hali Gryfia. Zal jedynie, iz Derbow Pomorza nie zdecydowala sie pokazac szerszemu gronu odbiorcow Telewizja Polska.

Pierwsza kwarta spotkania, jak wiekszosc filmow, byla jedynie zwiastunem pozniejszych emocji. Sopocianie razili nieskutecznoscia z dystansu, ale za sprawa dobrej gry pod koszami Sauliusa Kuzminskasa, ktory jako jedyny byl w stanie skutecznie sie przeciwstawic w strefie podkoszowej gospodarzom, zawodnicy Trefla utrzymywali bezpieczny dystans. To wlasnie jednak nadspodziewana dobra dyspozycja Czarnych Panter w strefie podkoszowej zadecydowala o tym, iz po pierwszej odslonie spotkania minimalnie prowadzili koszykarze ze Slupska (23:19). Warto podkreslic, iz po dlugiej kontuzji wrocil do skladu Czarnych Chris Daniels, ktory juz w pierwszym swoim spotkaniu wyraznie wspomogl swoich partnerow w polu trzech sekund.

Od poczatku drugiej kwarty ton wydarzeniom nadawali gospodarze. Rozszalal sie Mantas Cesnauskis, a ladne dwojkowe akcje slupskich obwodowych z Chrisem Danielsem powodowaly, iz sopocianie zaczeli sie gubic. Szarpane zagrywki nie przynosily zadnego efektu punktowego, a w walce na tablicach nadal dominowali slupszczanie. Poniewaz dyspozycja obronna sopocian pozostawiala wiele do zyczenia, przewaga Czarnych systematycznie wzrastala. W efekcie po drugiej kwarcie gospodarze prowadzili 51:33, wprowadzajac swoich kibicow w entuzjastyczny nastroj. Przybyli na mecz spodziewali sie, iz to spotkanie jeszcze nie jest rozstrzygniete.

Tymczasem po przerwie sopocianie wyszli mocno zmobilizowani i pelni wiary w odwrocenie losow meczu. Wyraznie wzmocnili defensywe, co spowodowalo, iz gospodarze zaczeli miec coraz wieksze problemy z jej sforsowaniem. Z dystansu zaczeli trafiac Kinnard i Stefanski, a przewaga Czarnych malala w oczach. Zawodnicy Trefla nie w pelni jednak wykorzystali okres slabszej gry gospodarzy, a slaba skutecznosc Kuzminskasa na linii rzutow wolnych spowodowala, iz Czarni szybko opanowali sytuacje i na czwarta czesc meczu wyszli z dwunastopunktowym prowadzeniem.

Im blizej konca, tym emocje wzrastaja. Taki obraz napiecia budowal w swoich filmach wlasnie Hitchcock. Odzwierciedleniem tego byla ostatnia kwarta Derbow Pomorza. Gospodarze juz nie radzili sobie tak dobrze w polu trzech sekund, a coraz czesciej w ich szeregi wkradal sie chaos. Dzialo sie tak na skutek swietnej, zespolowej defensywy Trefla, ktora nie pozwalala Czarnym Panterom na zdobywanie latwych punktow. Poniewaz w ataku Trefl rowniez zaczal grac konsekwentnie, nieliczna grupka wiernych sympatykow sopockiej druzyny na nowo uwierzyla w odniesienie zwyciestwa. Na moment uciszyl ich Tyrone Brazelton biorac ciezar zdobywania punktow na swoje barki, ale sopocka nawalnica trwala nadal. Po ladnych kombinacyjnych akcjach Kadziulisa i Kuzminskasa, przewaga Czarnych zmalala do zaledwie 2 punktow. Koncowke meczu wiekszosc ze zgromadzonych ogladala juz na stojaco. Za trzy celnie przymierzyl Cesnauskis, ale sopocianie nadal konsekwentnie zaczeli szukac swojej szansy w grze pod koszem. Udana penetracja popisal sie Kinnard, a poniewaz po chwili Lukasz Ratajczak z powodzeniem wykonczyl akcje, trafiajac z faulem, z wysokiej przewagi Czarnych nie pozostalo juz nic. Wszystkim zgromadzonym na hali kibicom zaparlo dech w piersiach, gdy Danielsowi sedziowie odgwizdali przewinienie techniczne. Grajacy waskim skladem zmeczeni sopocianie nie zdolali jednak tego faktu wykorzystac. W waznym momencie Kinnard dwukrotnie pomylil sie z linii rzutow wolnych, a przyslugujaca im dodatkowa akcje, zawodnicy Trefla nie potrafili zamienic na punkty. W ostatniej minucie emocje siegnely wiec zenitu. Faulowany Daniels skutecznie wyegzekwowal tylko jeden z dwoch przyslugujacych mu rzutow, ale Marcin Sroka zebral pilke w ataku. Gospodarze nie zdolali jednak postawic kropki nad i, a w rewanzu reka nie zadrzala Marcinowi Stefanskiemu, ktory z zimna krwia wyprowadzil Trefla na jednopunktowe prowadzenie. I wtedy zgromadzeni na hali kibice byli swiadkami dosc kontrowersyjnej decyzji sedziego, ktora przesadzila o losach spotkania. Poniewaz pewne bylo, iz decydujaca akcje bedzie konczyl najlepszy strzelec slupszczan w tym meczu, Mantas Cesnauskis, trener Muiznieks do jego krycia desygnowal Hawkinsa. Gdy czas na zegarze odliczajacy 24 sekundy zblizal sie juz do konca, chcacy przechwycic pilke Hawkins, popelnil przewinienie. Sedziowie odgwizdali faul nim Litwin zlozyl sie do rzutu. Cesnauskisowi, zgodnie z przepisami, powinny przyslugiwac dwa rzuty osobiste. Inaczej jednak to zdarzenie zinterpretowali arbitrzy, uznajac, iz zawodnik gospodarzy wykonywal juz akcje rzutowa, przyznajac tym samym trzy rzuty wolne, co jak sie pozniej okazalo, przesadzilo o koncowym zwyciestwie Czarnych.

Wczorajsze spotkanie charakteryzowaly nagle zwroty wydarzen na parkiecie, co tylko przysluzylo sie swietnemu widowisku, jakiego bylismy swiadkami w hali Gryfii. Im wiecej takich stojacych na wysokim poziomie sportowym meczy bedziemy mogli obserwowac w PLK, tym wieksza szansa na podniesienie prestizu polskiego basketu. Czarnym to zwyciestwo pozwolilo odskoczyc od strefy spadkowej, natomiast sytuacja sopocian w tabeli nieco sie skomplikowala, majac na uwadze zwlaszcza trudne spotkania, jakie czekaja druzyne Trefla na poczatku przyszlego roku. Miejmy nadzieje, iz nadchodzacy 2010 rok dostarczy sympatykom obu druzyn wielu pozytywnych wrazen, doznanych przy okazji kolejnych spotkan rozgrywanych na krajowych parkietach. Bo wierni kibice stanowia nieodlaczny element koszykarskiego widowiska.

Energa Czarni Slupsk – Trefl Sopot 81:80 (23:19, 28:14, 15:21, 15:26)

Energa Czarni: Mantas Cesnauskis 20, Chris Daniels 19, Tyron Brazelton 11, Pawel Leonczyk 10, Marcin Sroka 7, Alex Harris 6, Wojciech Zurawski 4, Dawid Przybyszewski 4, Hubert Pabian 0.

Trefl: Saulius Kuzminskas 18, Lewrance Kinnard 16, Gintaras Kadziulis 12, Iwo Kitzinger 10, Marcin Stefanski 9, Cliff Hawkins 8, Lukasz Ratajczak 7, Pawel Kowalczuk 0, Pawel Malesa 0.

Zwyciestwo na poczatek

Spora liczba widzow przybyla w czwartkowy wieczor do hali 100-lecia by zobaczyc, jak w konfrontacji z czolowa druzyna ubieglego sezonu poradzi sobie sopocki Trefl. Mimo ze sam mecz nie byl wielkim widowiskiem, to nie mozna powiedziec, ze sie zawiedli, bo emocji nie zabraklo do samego konca spotkania. Az nadto widoczny byl brak zgrania zarowno po stronie gospodarzy, jak i gosci. Widoczne bylo, iz obie ekipy byly po obozie przygotowawczym, co wyraznie odbilo sie na formie niektorych zawodnikow. W meczu ostatecznie zwyciezyl zespol sopocki 59:54, prezentujac przez dluzszy okres czasu bardziej dojrzala koszykowke od druzyny ze Slupska.
Juz pierwsze fragmenty spotkania wyraznie wskazywaly na to, iz tego dnia krolowac bedzie raczej defensywa. Obie druzyny rozpoczely ten mecz przede wszystkim z zamierzeniem zamkniecia drogi do wlasnego kosza rywalowi, przez co w pierwszej kwarcie spotkania udanych zagran bylo jak na lekarstwo. Na poczatku spotkania na skutek nieudanych zagran Cliffa Hawkinsa, Czarni wyszli na prowadzenie 8:2, ale jak sie pozniej okazalo, byly to dobre zlego poczatki dla Czarnych. Wejscie na parkiet Iwo Kitzingera wyraznie ozywilo gre sopocian, ktorzy szybko zdolali doprowadzic do remisu i takim tez wynikiem zakonczyla sie pierwsza kwarta spotkania.

Druga odslona zaczela sie od punktow Djapy, ale z czasem slupszczanie zaczeli miec coraz wieksze problemy z zageszczona sopocka defensywa. Marcin Stefanski zupelnie nie dal pograc Clarkowi, a reszta zawodnikow slupskiej ekipy rowniez niewiele wnosila do gry druzyny. Sopocianie w ataku nie imponowali, ale dwie trojki Malesy, oraz udane zagrania podkoszowe w wykonaniu Stefanskiego i Kuzminskasa pozwolily Treflowi objac szesciopunktowe prowadzenie. Ten ostatni swietnie prezentowal sie nie tylko w ataku, ale i w obronie, dzieki czemu konto punktowe Czarnych powiekszalo sie tylko po rzutach wolnych wykonywanych przez Harrisa. Na zakonczenie tej kwarty swietnym zagraniem rowno z syrena popisal sie Cesnauskis, co jednak nie zmylo kiepskiego wrazenia, jakie swoja postawa pozostawili po sobie zawodnicy ze Slupska.

Po przerwie nic sie nie zmienilo. Gra Czarnych nadal byla oparta na indywidualnych zagraniach Cesnauskisa i Harrisa, z czego tylko o postawie tego pierwszego mozna powiedziec, ze nie zawodzil. Zawodnicy Trefla rowniez tego dnia nie byli dobrze dysponowani rzutowo, nie mogl wstrzelic sie Kadziulis, ale w odroznieniu do gosci, starali sie grac zespolowo. I na efekty nie trzeba bylo dlugo czekac. Ladna dwojkowa akcja Stefanskiego z Kinnardem, a nastepnie dwa celne rzuty z dystansu w wykonaniu tego drugiego oraz Kitzingera wyprowadzily sopocki zespol na jedenastopunktowe prowadzenie. Jak wiele jednak znaczy dla sopocian sama obecnosc Kuzminskasa na boisku, kibice mogli sie przekonac po tym, jak chwile wytchnienia dal mu Ratajczak. Polski skrzydlowy zupelnie nic nie wnosil do gry, dzieki czemu goscie zdolali odrobic czesc strat.

Ostatnia czesc meczu, choc bogata w dramaturgie, takze obfitowala w liczne chaotyczne zagrania obu stron. Postawe Amerykanow, Joyce’a i Clarka mozna smialo pominac milczeniem, ale sopocianie skutecznoscia tez nie powalali na kolana. W jednym jednak wciaz przewyzszali gospodarzy, a byla to walka na tablicach. Sporo niczyich pilek przejeli gospodarze, co okazalo sie miec niemaly wplyw na koncowe losy spotkania. Gdy dobrze uruchamiany przez partnerow Kuzminskas, powiekszyl prowadzenie Trefla do siedmiu punktow, a nastepnie na udana trojke Harrisa nieoczekiwanie odpowiedzial tym samym Stefanski, wydawalo sie, ze sopocianie sa bliscy zwyciestwa. Ogromne zaangazowanie gospodarzy przez caly mecz odbilo sie jednak na koncowce spotkania, gdzie seria nieudanych zagran i wyrazna niemoc rozgrywajacego Hawkinsa mogla kosztowac porazke. Mogla, ale na szczescie dla sopockich fanow nie kosztowala, bowiem zbyt szybko podejmowane decyzje rzutowe przez Czarnych, okazaly sie woda na mlyn dla sopockiej druzyny, ktora w ten sposob utrzymala niewielkie, ale zasluzone jednak prowadzenie, do koncowej syreny spotkania.

Reasumujac, spotkanie stalo raczej na slabym poziomie, ale zakonczylo sie zasluzonym zwyciestwem gospodarzy, co na konferencji prasowej podkreslali przedstawiciele obydwu druzyn. Trener Muiznieks podziekowal kibicom za wsparcie i podkreslil, iz dysponuje mlodym zespolem a dzisiejsza wygrana jest szczegolnie wazna w perspektywie jego rozwoju. Trener Igors Miglinieks natomiast okazal zal, iz spotkanie zostalo przelozone na wczesniejszy termin, a wygrywanie meczow wyjazdowych nie jest latwym zadaniem, zwlaszcza, jesli jest to mecz otwarcia. Jednoczesnie jednak z uznaniem wyrazil sie o pracy trenera Muiznieksa w Sopocie, doceniajac fakt, iz w krotkim okresie czasu zdolal utworzyc mocna druzyne. Podkreslil rowniez, iz szkoleniowiec Trefla jest jego serdecznym przyjacielem i zapewne jak opadna emocje, bedzie sie cieszyl razem z nim. Przyznal jednak, iz oba zespoly nie pokazaly wielkiej koszykowki, za to pokazaly ogromne serce do walki. O koncowym zwyciestwie gospodarzy wedlug jego opinii zadecydowal doping publicznosci, jak i pewna doza szczescia. Z kolei zawodnik Trefla, Pawel Kowalczuk, potwierdzil slowa poprzednika zgadzajac sie, iz mecz nie stal na wysokim poziomie, podkreslajac, ze walka byla ogromna do samego konca spotkania. Nie kryl jednak, iz jego druzyna mogla to spotkanie na wlasna korzysc rozstrzygnac wczesniej, tym samym oszczedzajac kibicom nerwow. Jest jednak przekonany, iz wyciagna z tej lekcji wlasciwe wnioski, zeby do podobnych sytuacji w przyszlosci nie doprowadzac. Na pytanie o dyspozycje zawodnikow amerykanskich trener Miglinieks dyplomatycznie odpowiedzial, ze nie rozumieja sie jeszcze dostatecznie z zespolem, a ponadto glosny doping ze strony publicznosci komunikacje ta utrudnial. Z kolei zapytany o przyszlosc Hawkinsa w klubie, trener Trefla, Karlis Muiznieks wyjasnil, iz twarda gra tego zawodnika bardzo mu sie podobala i ze jest on jednym z najlepszym zawodnikow tego zespolu.
Wydaje sie, ze trudno na podstawie tego spotkania wyciagac daleko idace wnioski. Oba zespoly nie stwarzaja jeszcze wrazenia swietnie przygotowanych do sezonu, a ich gra z uplywem czasu powinna ewoluowac. Cieszy jednak udana inauguracja sezonu w wykonaniu nowej druzyny na koszykarskiej mapie, zwlaszcza w perspektywie kolejnych trudnych spotkan z Anwilem, Turowem oraz Asseco Prokomem, gdzie ciezko bedzie o zwyciestwa.