Trefl w śpiączce

Takiego rozwiązania nikt się nie spodziewał. Wydawało się, iż pozbawiona Kirka Archibeque’a Rosa Radom pojedzie do Sopotu na ścięcie, tymczasem o żadnej gilotynie nie mogło być mowy. Mecz był słabym widowiskiem, ale radomianie zaimponowali ambicją i pomysłem na grę, przez co przebieg spotkania był zgoła inny od oczekiwanego. Trefl, mimo zapowiedzi, nie podszedł do tego spotkania w pełni skoncentrowany, co goście skwapliwie wykorzystali, tocząc z gospodarzami równorzędną rywalizację przez pełne 40 minut. W zaciętej końcówce odrobiny zimnej krwi nie zabrakło Robertowi Witce, przez co to goście mogli się cieszyć z cennej wygranej, przybliżającej ich do wielkiego sukcesu, jakim byłby dla Radomia medal z brązowego kruszcu.

Czytaj całość

Finalista nadal niewyłoniony

Po bardzo kiepskim w wykonaniu sopockiej drużyny meczu nr 3 gospodarze przeżyli metamorfozę i za sprawą świetnej gry w defensywie, odprawili z kwitkiem gości z Winnego Grodu, tym samym powodując, iż o wyłonieniu drugiego finalisty rozgrywek TBL zadecyduje niedzielny mecz w Zielonej Górze. Sopocianie zaprezentowali w czwartkowym meczu znów taką wolę walki, jaką chcą zawsze oglądać na własne oczy fani zespołu znad morza, czy niejako zaskoczyli opromienionych wtorkowym triumfem podopiecznych Mihajlo Uvalina.

Czytaj całość

Seria nabiera rumieńców

Niespotykana w realiach polskiej ligi godzina rozpoczęcia spotkania w Zielonej Górze poszczęściła się gościom. Sopocianie po raz kolejny zaprezentowali swój charakter i wrócili do Sopotu z tarczą, wywożąc z hali CRS-u jedno zwycięstwo. Teraz rywalizacja przenosi się do Sopotu i choć nadal faworytami potyczki są aktualni mistrzowie Polski, w Trójmieście wiara w sprawienie niemałej niespodzianki wzrosła. A ta, jak wiadomo, przenosi góry…

Czytaj całość

Epicki powrót Trefla

To spotkanie niewątpliwie przejdzie do historii nie tylko sopockiej koszykówki. Historia pamięta wiele przypadków, w których Trefl po heroicznych bojach odnosił zwycięstwa, zarówno o większym jak i mniejszym ciężarze gatunkowym. Do dzisiaj pamiętany jest m.in. słynny rzut Serapinasa zapewniający wyrównanie stanu rywalizacji finałowej z Turowem Zgorzelec czy trafienie Gustasa uciszające publikę w hali Mistrzów. Ale najstarsi fani nie pamiętają sytuacji, w której Trefl będąc całkowicie bezradny przez ponad 34 minuty spotkania, przegrywający mecz z cyklu „do-or-die” różnicą 18 punktów (sic!) zdołał nie tylko wrócić do gry, ale i sprawić, że nieuchronna, wydawało by się, katastrofa zamieni się w szał ekstazy, który ogarnął widownię w Ergo Arenie. Nie całą oczywiście, bo zatrważająco wielkie grono kibiców znad rzeki Gryfii przeżyło szok, widząc, że zaskakująco przyjemna dla ich oka telenowela przeradza się nagle w dramat, którego końcowym akordem jest klęska święcących już triumf „Czarnych Panter”, które zginęły od ich własnej broni. Sopoccy fani to uczucie doskonale znają, gdyż podobne rozczarowanie, choć po zupełnie innych okolicznościach, przeżyli rok temu w Koszalinie. W poniedziałkowy wieczór los się odwrócił. Ten mecz był więc doskonałą reklamą koszykówki. Aż nasuwa się na myśl popularny slogan „Where amazing happens”!

Czytaj całość

Uciec od fatum

Scenariusz drugiego pojedynku w Słupsku można przyrównać do greckiej tragedii, w której nieodłącznymi jej elementami były perypetia i katastrofa, w których to następuje niespodziewany zwrot wydarzeń, zwiastujący późniejszą klęskę głównego bohatera, na skutek towarzyszącemu jego wszelkich zamierzeniom, fatum. Nawiązując do słynnego eposu literackiego starożytnej Grecji, skojarzenia do aktualnej sytuacji sopockich koszykarzy nasuwają się więc same. Czy tym razem główny bohater zdoła przezwyciężyć ciążące na nim fatum i końcowym akordem jego historii nie będzie w tym przypadku klęska?

Czytaj całość