Zwycięski powrót Niedbalskiego

Rywalizacja sopocko-włocławska przez wiele lat elektryzowała kibiców obu drużyn, i choć obie drużyny lata świetności mają już raczej za sobą, poniedziałkowe spotkanie nie nosiło znamiona jedynie prestiżowego. Oba zespoły walczą między sobą o ostatnie miejsce dające prawo gry w rozgrywkach play-off, a w przypadku jednego i drugiego klubu ostatniego sezonu nie zakończonego awansem do decydującej fazy rozgrywek należałoby szukać w pierwszych latach gry w najwyższej klasie rozgrywkowej. Krócej mówiąc  pole do popisu by sięgnąć pamięcią by mieli co najwyżej najstarsi stażem fani. Pikanterii temu spotkaniu dodał jeszcze fakt, iż tym meczem swój come-back do Sopotu zaliczył trener Mariusz Niedbalski, który miał niebagatelny wpływ w budowie… aktualnego składu Anwilu Włocławek. Niezależnie więc, jak bardzo zmienił taktykę gry zespołu Predrag Krunic, przejmujący schedę po Dariusie Maskoliunasie, Niedbalski miał okazję wpoić zespołowi słabe strony rywala, które przecież sam doskonale zna. Zadanie to zrealizował w 100% – Anwil w hali 100-lecia zaimponował jedynie pick&rollami Vaughna z Andreą Crosariolem. Tyle tylko, że zbyt wiele treningów sopocki szkoleniowiec z Włochem nie odbył…

Czytaj całość

Kolejny akt szekspirowskich dramatów

„Nie daj nam kosza” – tak brzmiał slogan propagujący piątkowe spotkanie. Abstrahując już od tego, kto się bardziej do tego nie dostosował,  to ostatnimi czasy jednak nawet najlepszy specjalista od marketingu i reklamy miałby problem z zachęceniem potencjalnych fanów do przyjścia na mecz z udziałem sopockich koszykarzy. Nic bowiem tak nie przyciąga publiczności jak sukces, a we współczesnym obrazie rzeczywistości trudno się doszukać podobnych perspektyw. Zamiast tego mamy marazm, który zniechęca nawet najwierniejszych fanów, a światełko w głębokim, ciemnym tunelu, dostrzec jest niezmiernie trudno.

Czytaj całość

Trefl wciąż w kryzysie

Nie widać końca kryzysu sopockiej drużyny. W sobotni wieczór Trefl wprawdzie walczył, ale na niewiele to się zdało, gdyż nie tylko nie mógł znaleźć recepty na poczynania A.J. Waltona (23 pkt, 5 as.) i Ovydjusa Galdikasa (13 pkt, 14 zb.), ale również na Filipa Matczaka (23 pkt., 7 zb.), który tego dnia był w świetnej dyspozycji rzutowej. Efektem tego była dość pewna porażka 81-89 w hali Gdynia, przy czym warto wspomnieć, iż gospodarze przez pełne 40 minut kontrolowali przebieg wydarzeń na parkiecie.

Czytaj całość

Sukces rodzi się w bólach

Sopocianie, pomimo tego, iż scenariusz meczu nr 1 nie został dla nich wyreżyserowany, tak jak sobie zakładali, zdołali sięgnąć po upragniony brązowy krążek. W decydujących bowiem momentach znów sopocianom nie zabrakło charakteru i potrafili wykorzystać niedostatki Rosy w strefie podkoszowej, dla której zresztą dojście do fazy półfinałowej to kamień milowy w kierunku budowania wielkiej koszykówki w Radomiu.

Czytaj całość

Trefl w śpiączce

Takiego rozwiązania nikt się nie spodziewał. Wydawało się, iż pozbawiona Kirka Archibeque’a Rosa Radom pojedzie do Sopotu na ścięcie, tymczasem o żadnej gilotynie nie mogło być mowy. Mecz był słabym widowiskiem, ale radomianie zaimponowali ambicją i pomysłem na grę, przez co przebieg spotkania był zgoła inny od oczekiwanego. Trefl, mimo zapowiedzi, nie podszedł do tego spotkania w pełni skoncentrowany, co goście skwapliwie wykorzystali, tocząc z gospodarzami równorzędną rywalizację przez pełne 40 minut. W zaciętej końcówce odrobiny zimnej krwi nie zabrakło Robertowi Witce, przez co to goście mogli się cieszyć z cennej wygranej, przybliżającej ich do wielkiego sukcesu, jakim byłby dla Radomia medal z brązowego kruszcu.

Czytaj całość