Zwyciestwo na poczatek

Spora liczba widzow przybyla w czwartkowy wieczor do hali 100-lecia by zobaczyc, jak w konfrontacji z czolowa druzyna ubieglego sezonu poradzi sobie sopocki Trefl. Mimo ze sam mecz nie byl wielkim widowiskiem, to nie mozna powiedziec, ze sie zawiedli, bo emocji nie zabraklo do samego konca spotkania. Az nadto widoczny byl brak zgrania zarowno po stronie gospodarzy, jak i gosci. Widoczne bylo, iz obie ekipy byly po obozie przygotowawczym, co wyraznie odbilo sie na formie niektorych zawodnikow. W meczu ostatecznie zwyciezyl zespol sopocki 59:54, prezentujac przez dluzszy okres czasu bardziej dojrzala koszykowke od druzyny ze Slupska.
Juz pierwsze fragmenty spotkania wyraznie wskazywaly na to, iz tego dnia krolowac bedzie raczej defensywa. Obie druzyny rozpoczely ten mecz przede wszystkim z zamierzeniem zamkniecia drogi do wlasnego kosza rywalowi, przez co w pierwszej kwarcie spotkania udanych zagran bylo jak na lekarstwo. Na poczatku spotkania na skutek nieudanych zagran Cliffa Hawkinsa, Czarni wyszli na prowadzenie 8:2, ale jak sie pozniej okazalo, byly to dobre zlego poczatki dla Czarnych. Wejscie na parkiet Iwo Kitzingera wyraznie ozywilo gre sopocian, ktorzy szybko zdolali doprowadzic do remisu i takim tez wynikiem zakonczyla sie pierwsza kwarta spotkania.

Druga odslona zaczela sie od punktow Djapy, ale z czasem slupszczanie zaczeli miec coraz wieksze problemy z zageszczona sopocka defensywa. Marcin Stefanski zupelnie nie dal pograc Clarkowi, a reszta zawodnikow slupskiej ekipy rowniez niewiele wnosila do gry druzyny. Sopocianie w ataku nie imponowali, ale dwie trojki Malesy, oraz udane zagrania podkoszowe w wykonaniu Stefanskiego i Kuzminskasa pozwolily Treflowi objac szesciopunktowe prowadzenie. Ten ostatni swietnie prezentowal sie nie tylko w ataku, ale i w obronie, dzieki czemu konto punktowe Czarnych powiekszalo sie tylko po rzutach wolnych wykonywanych przez Harrisa. Na zakonczenie tej kwarty swietnym zagraniem rowno z syrena popisal sie Cesnauskis, co jednak nie zmylo kiepskiego wrazenia, jakie swoja postawa pozostawili po sobie zawodnicy ze Slupska.

Po przerwie nic sie nie zmienilo. Gra Czarnych nadal byla oparta na indywidualnych zagraniach Cesnauskisa i Harrisa, z czego tylko o postawie tego pierwszego mozna powiedziec, ze nie zawodzil. Zawodnicy Trefla rowniez tego dnia nie byli dobrze dysponowani rzutowo, nie mogl wstrzelic sie Kadziulis, ale w odroznieniu do gosci, starali sie grac zespolowo. I na efekty nie trzeba bylo dlugo czekac. Ladna dwojkowa akcja Stefanskiego z Kinnardem, a nastepnie dwa celne rzuty z dystansu w wykonaniu tego drugiego oraz Kitzingera wyprowadzily sopocki zespol na jedenastopunktowe prowadzenie. Jak wiele jednak znaczy dla sopocian sama obecnosc Kuzminskasa na boisku, kibice mogli sie przekonac po tym, jak chwile wytchnienia dal mu Ratajczak. Polski skrzydlowy zupelnie nic nie wnosil do gry, dzieki czemu goscie zdolali odrobic czesc strat.

Ostatnia czesc meczu, choc bogata w dramaturgie, takze obfitowala w liczne chaotyczne zagrania obu stron. Postawe Amerykanow, Joyce’a i Clarka mozna smialo pominac milczeniem, ale sopocianie skutecznoscia tez nie powalali na kolana. W jednym jednak wciaz przewyzszali gospodarzy, a byla to walka na tablicach. Sporo niczyich pilek przejeli gospodarze, co okazalo sie miec niemaly wplyw na koncowe losy spotkania. Gdy dobrze uruchamiany przez partnerow Kuzminskas, powiekszyl prowadzenie Trefla do siedmiu punktow, a nastepnie na udana trojke Harrisa nieoczekiwanie odpowiedzial tym samym Stefanski, wydawalo sie, ze sopocianie sa bliscy zwyciestwa. Ogromne zaangazowanie gospodarzy przez caly mecz odbilo sie jednak na koncowce spotkania, gdzie seria nieudanych zagran i wyrazna niemoc rozgrywajacego Hawkinsa mogla kosztowac porazke. Mogla, ale na szczescie dla sopockich fanow nie kosztowala, bowiem zbyt szybko podejmowane decyzje rzutowe przez Czarnych, okazaly sie woda na mlyn dla sopockiej druzyny, ktora w ten sposob utrzymala niewielkie, ale zasluzone jednak prowadzenie, do koncowej syreny spotkania.

Reasumujac, spotkanie stalo raczej na slabym poziomie, ale zakonczylo sie zasluzonym zwyciestwem gospodarzy, co na konferencji prasowej podkreslali przedstawiciele obydwu druzyn. Trener Muiznieks podziekowal kibicom za wsparcie i podkreslil, iz dysponuje mlodym zespolem a dzisiejsza wygrana jest szczegolnie wazna w perspektywie jego rozwoju. Trener Igors Miglinieks natomiast okazal zal, iz spotkanie zostalo przelozone na wczesniejszy termin, a wygrywanie meczow wyjazdowych nie jest latwym zadaniem, zwlaszcza, jesli jest to mecz otwarcia. Jednoczesnie jednak z uznaniem wyrazil sie o pracy trenera Muiznieksa w Sopocie, doceniajac fakt, iz w krotkim okresie czasu zdolal utworzyc mocna druzyne. Podkreslil rowniez, iz szkoleniowiec Trefla jest jego serdecznym przyjacielem i zapewne jak opadna emocje, bedzie sie cieszyl razem z nim. Przyznal jednak, iz oba zespoly nie pokazaly wielkiej koszykowki, za to pokazaly ogromne serce do walki. O koncowym zwyciestwie gospodarzy wedlug jego opinii zadecydowal doping publicznosci, jak i pewna doza szczescia. Z kolei zawodnik Trefla, Pawel Kowalczuk, potwierdzil slowa poprzednika zgadzajac sie, iz mecz nie stal na wysokim poziomie, podkreslajac, ze walka byla ogromna do samego konca spotkania. Nie kryl jednak, iz jego druzyna mogla to spotkanie na wlasna korzysc rozstrzygnac wczesniej, tym samym oszczedzajac kibicom nerwow. Jest jednak przekonany, iz wyciagna z tej lekcji wlasciwe wnioski, zeby do podobnych sytuacji w przyszlosci nie doprowadzac. Na pytanie o dyspozycje zawodnikow amerykanskich trener Miglinieks dyplomatycznie odpowiedzial, ze nie rozumieja sie jeszcze dostatecznie z zespolem, a ponadto glosny doping ze strony publicznosci komunikacje ta utrudnial. Z kolei zapytany o przyszlosc Hawkinsa w klubie, trener Trefla, Karlis Muiznieks wyjasnil, iz twarda gra tego zawodnika bardzo mu sie podobala i ze jest on jednym z najlepszym zawodnikow tego zespolu.
Wydaje sie, ze trudno na podstawie tego spotkania wyciagac daleko idace wnioski. Oba zespoly nie stwarzaja jeszcze wrazenia swietnie przygotowanych do sezonu, a ich gra z uplywem czasu powinna ewoluowac. Cieszy jednak udana inauguracja sezonu w wykonaniu nowej druzyny na koszykarskiej mapie, zwlaszcza w perspektywie kolejnych trudnych spotkan z Anwilem, Turowem oraz Asseco Prokomem, gdzie ciezko bedzie o zwyciestwa.