Górnicy zakopani w Ergo Arenie

Energetyczne widowisko obejrzeli widzowie zgromadzeni w Ergo Arenie. Efektowne akcje w wykonaniu zawodników obu drużyn rozgrzały publiczność, mimo że za oknami panowała nie najniższa przecież temperatura. Aż 5 akcji z tego spotkania znalazło swoje miejsce w najlepszej „10″ zagrań kolejki, co najdobitniej świadczy o jakości tego spotkania. A prawdziwą „truskawką na torcie” było zagranie Jakuba Karolaka, które słusznie zostało ujęte na piedestale tego rankingu.

Czytaj całość

Rollercoaster na Kociewiu

W ostatnich latach zaledwie raz się zdarzyło, by Trefl wyjeżdżał ze Starogardu na tarczy. W poniedziałkowy wieczór tradycji stało się więc zadość i po emocjonującym spotkaniu, w którym prym wiedli skrzydłowi – Nikola Markovic i Filip Dylewicz, sopocianie pokonali po dogrywce Polpharmę 94-90. „Farmaceuci” próbowali rożnych środków, nawet skutecznie zahipnotyzowali Stephena Zacka, który myślami najwyraźniej był daleko poza halą im. Andrzeja Grubby, podobnym środkiem zapewne uraczyli również rewelacyjnego w spotkaniu ze Stelmetem, Michała Kolendę, ale najwyraźniej pozostali zawodnicy Trefla byli bardziej odporni na tego typu medykamenty. Mecz ten jednak, w porównaniu do innych spotkań tej kolejki, które zdążyły się już zakończyć, zanim się na dobre rozpoczęły, śmiało można jednak nazwać telewizyjnym. Efektownych zagrań może było jak na lekarstwo (o ten element widowiska producenci leków z Polpharmy nie zadbali), ale liczne zwroty akcji z pewnością charakteryzowały to spotkanie.

Czytaj całość

Kol(en)dowanie z mistrzem

Osłabiony brakiem kontuzjowanych Filipa Dylewicza i Marcina Stefańskiego Trefl miał zbyt mało argumentów w strefie podkoszowej by przeciwstawić się mistrzowskiej drużynie z Zielonej Góry, która, podobnie jak Trefl, dokonała jedynie symbolicznych zmian w składzie w przerwie międzysezonowej. Goście, jak na mistrza przystało, pokazywali zwłaszcza w kluczowych momentach spotkania i celnymi rzutami za 3 punkty uciszali miejscową publiczność. Sopocianie jednak uniknęli większego przestoju w swojej grze i przez całe spotkanie nawiązywali równorzędną rywalizację z dysponującym dużo większym budżetem, Stelmetem. Sopocką publikę najbardziej jednak cieszył fakt, iż słowo „Kol(en)da” brzmiało w Ergo Arenie znacznie donioślej aniżeli w wielu kościołach podczas gwiazdki. Michał Kolenda, bo o nim mowa, już podczas sparringu z AZS Koszalin pokazał, iż znacznie poprawił grę z piłką i pozbywa się syndromu Bartka Bochny (czytaj: gracza zorientowanego na rzut z dystansu).  Podczas ligowego spotkania ze znacznie mocniejszym rywalem tylko to potwierdził. Jego udane wejścia pod kosz zaskakiwały podopiecznych trenera Gronka i długo utrzymywały Trefl w grze. Za wcześnie jeszcze by śpiewać „Hej Kolenda, Kolenda”, ale odważna gra młodego Polaka musi cieszyć, bo na tym rynku obfitych plonów w Polsce dawno nie obserwowaliśmy.

Czytaj całość