Trefl wciąż w kryzysie

Nie widać końca kryzysu sopockiej drużyny. W sobotni wieczór Trefl wprawdzie walczył, ale na niewiele to się zdało, gdyż nie tylko nie mógł znaleźć recepty na poczynania A.J. Waltona (23 pkt, 5 as.) i Ovydjusa Galdikasa (13 pkt, 14 zb.), ale również na Filipa Matczaka (23 pkt., 7 zb.), który tego dnia był w świetnej dyspozycji rzutowej. Efektem tego była dość pewna porażka 81-89 w hali Gdynia, przy czym warto wspomnieć, iż gospodarze przez pełne 40 minut kontrolowali przebieg wydarzeń na parkiecie.

Jak tego można się było spodziewać, kibice Trefla w dość pokaźnym gronie pojawili się w gdyńskiej hali, licząc na wyraźną odmianę stylu gry swoich ulubieńców. Nic takiego jednak nie nastąpiło. W pierwszej połowie nie można było mieć wprawdzie zastrzeżeń do jakości gry w defensywie sopocian – tak jak to bywało w ostatnich meczach – gdyż dość konsekwentnie zacieśniali strefę podkoszową, ale poziom prezentowany w ofensywie pozostawiał wiele do życzenia. Goście grali bez większego pomysłu na sforsowanie twardej – jak zwykle – obrony podopiecznych Davida Dedka, a na dodatek – pudłowali nawet w najprostszych sytuacjach. Z dystansu trafiał jedynie Sarunas Vasiliauskas (13 pkt), a pod koszem absorbował uwagę gospodarzy Tautvydas Lydeka (17 pkt, 8 zb.), ale nie mieli oni żadnego wsparcia ze strony swoich partnerów. Indolencją rzutową popisywał się Bendzius (2/9 z gry), a potencjalny lider sopocian, Michał Michalak do przerwy nie zanotował ani jednego punktu! Gdynianie może tego faktu nie wykorzystali z pełnym dobrodziejstwem inwentarza, ale na tyle skutecznie, by za sprawą imponujących wejść pod kosz w wykonaniu A.J. Waltona, prowadzić 38-29.

Po przerwie przebieg gry nie uległ zmianie, sopocianie nie byli w stanie ani przez moment zbliżyć się do gospodarzy. Mało tego, gdynianie, kontynuując dobrą grę w defensywie, zaczęli coraz lepiej funkcjonować w ataku, czego dowodem były dwie celne trójki weterana Frasunkiewicza. Gdy na sam koniec trzeciej odsłony spotkania buzzer-beatera trafił Matczak, losy spotkania były już w zasadzie rozstrzygnięte.

W czwartej części spotkania sopocianie zaczęli w końcu funkcjonować w ataku. Sygnał do walki dał nowopozyskany Bojan Popovic (16 pkt, 4 as.), po którym było wprawdzie widać zaległości fizyczne, ale również spore umiejętności nabyte w klubach euroligowych. Sopocianie starali się odrabiać straty, ale wszelkie ich próby spalały na panewce, bowiem w ślad za dobrą grą w ofensywie nie poszła tym razem zwarta gra w obronie. Goście pozwalali Waltonowi i Matczakowi na zbyt wiele, żeby myśleć o pozytywnym dla nich wyniku tego spotkania, co spotykało się z bardzo nerwową reakcją trenera Maskoliunasa. W końcówce meczu do kosza broniego przez gdynian wstrzelił sie również Michalak, ale było to już zbyt późno, by odwrócić losy spotkania. Trefl przegrał czwarty mecz pod rząd i tym samym ich udział w rozgrywkach play-off staje pod dużym znakiem zapytania.

A. Świetlik