Tomasz Kwiatkowski, dyrektor sportowy: Półfinał to plan minimum

Arkadiusz Świetlik: Sparingi już za nami. Jak pan ocenia przygotowania drużyny do sezonu?

Tomasz Kwiatkowski: Całkiem udane. Byliśmy na obozie w Kołobrzegu, wcześniej pracowaliśmy nad przygotowaniem fizycznym. Dołączył do nas nowy drugi trener w miejsce Adama Prabuckiego, współpraca z pierwszym trenerem i z pozostałą częścią sztabu układa się bardzo dobrze, jesteśmy więc zadowoleni. Na szczęście – odpukać – ominęły nas kontuzje poza nieszczęśliwym urazem Mike’a Cooka, natomiast nie był on formalnie częścią zespołu. Realizujemy nasz plan, jesteśmy zadowoleni.

Wspomniał pan o Mike’u Cooku. Jak wygląda jego przyszłość w zespole?

Mike Cook nie będzie naszym zawodnikiem. Miał dużo pecha, naprawdę, muszę przyznać, bo ciężko z nami pracował, pomógł nam bardzo, natomiast nieszczęśliwie doznał kontuzji w ostatnim praktycznie meczu swojego okresu próbnego. Na początku nie wyglądało to aż tak groźnie, jak na końcu się okazało. Musi przejść operacji i o wyniku tej operacji będzie zależało, jak szybko będzie mógł wrócić do gry, natomiast my szukamy innego zawodnika na jego miejsce.

Czyli można wywnioskować, że ten skład jaki zaprezentował się kibicom w dniu dzisiejszym (wywiad został przeprowadzony 01.10 – dop. autora) nie jest składem ostatecznym.

Nie jest. Po pierwsze, nie było z nami Kacpra Stalickiego, który pomaga drużynie drugoligowej w Gorzowie, a poszukujemy jeszcze gracza na pozycje 1/2, takiego, który może zagrać i jako zmiennik Łukasza Koszarka i jako gracz na pozycję rzucającego obrońcy.

Czy w zamian za Josha Alexandra, który był graczem na pozycję 2/3, planujecie pozyskać jeszcze jakiegoś zawodnika, czy już nie?

Nie, nie. Nasze poszukiwania gracza na pozycję 1/2 wynikają z oceny możliwości gry Łukasza Koszarka i Łukasza Wiśniewskiego. Trener uznał, iż bardziej niż gracz na pozycję 2/3, przyda nam się gracz na pozycję 1/2. Daniel Szymkiewicz zaprezentował się bardzo dobrze, natomiast mamy świadomość, iż to jest jeszcze bardzo młody gracz, on jeszcze nie skończył 17 lat, trzeba pamiętać i w najbliższym czasie na pewno będą mu się przydarzały lepsze i gorsze momenty. Musimy mieć sprawdzonego, doświadczonego gracza, który w razie czego pomoże Łukaszowi Koszarkowi jako rozgrywający, a także pomoże również na obwodzie.

Jakie pan przewiduje przed drużyną cele na nadchodzący sezon?

Zarząd postawił cel powtórzenia wyniku ubiegłorocznego, czyli awansu do półfinału, a jak się już tam dostaniemy, to oczywiście będziemy się bić o medale, natomiast sytuacja w tej górnej części jest bardzo wyrównana – bardzo dobry skład zgromadzili Czarni Słupsk, Turów Zgorzelec będzie silnym zespołem na pewno, Anwil Włocławek również, niezależnie od tego, że wygraliśmy z nimi w finale Pucharu Kasztelana. Będzie to na pewno silny zespół, tym bardziej, że jeszcze nie zamknęli składu no i w kolejnej części sezonu dołączy mistrz Polski Asseco, także o to miejsce w czwórce na pewno nie będzie łatwo, my się będziemy bili – to jest nasz cel, natomiast to jest sport, wszystko się może zdarzyć. Na pewno chcielibyśmy poprawić wynik z zeszłego roku, ale tak jak mówię, awans do półfinału, to jest ten cel minimum, który sobie założyliśmy.

Mimo wszystko, panie dyrektorze, kibice po dwóch czwartych miejscach, liczą na jakiś medal.

My też. Nie ukrywam, że chcielibyśmy w końcu wywalczyć ten medal. Ja mogę obiecać, że na pewno wyciagnęliśmy wnioski z dwóch pierwszych sezonów, z tych czwartych miejsc i będziemy się starać, żeby być o tych kilka drobnych rzeczy, których nam zabrakło, do przodu. Będziemy się starać tak zbudować skład, by była możliwość większej rotacji, żeby nie powtórzyła się sytuacja taka, że kontuzje, np. Giedrusa Gustasa, zabrały nam awans do finału i byliśmy też zbyt zmęczeni by walczyć o brązowy medal.

Wiadomo, że Trefl jako klub wysłał do PzKosz protest w sprawie wycofania Asseco Prokomu z 1 fazy rozgrywek PLK. Czy przyszła jakaś odpowiedź zwrotna?

Tak, pisaliśmy protest i do Pzkosz-a i do PLK. Przyszła odpowiedź z Polskiej Ligi Koszykówki i co mogę o tym powiedzieć? Na pewno ta odpowiedź nas nie satysfakcjonuje, natomiast na drodze formalnej nam nie pozostały specjalnie żadne inne środki. Staraliśmy się być wyrazicielami pewnej opinii, zgodnie z którą nie powinno się w taki sposób naruszać zasady fair-play. Natomiast jeśli ktoś podjął tą decyzję, to mam nadzieję, że po przekonaniu się na własnej skórze, jak duże szkody przyniesie polskiej koszykówce, po tym sezonie się z niej wycofa. My będziemy chcieli udowodnić, że o wynik należy walczyć przede wszystkim na parkiecie.