Milicic: „Czuje sie zwiazany z Sopotem”

Arkadiusz Swietlik: Igor, czego wam zabraklo w sobote by wygrac z mecz z Treflem?

Igor Milicic: Dobrze rozpoczelismy mecz, jednak pozniej troche nam zabraklo koncentracji. Trefl powoli zaczal budowac swoja przewage. A poniewaz w kazdym meczu zaczynamy znacznie lepiej grac gdy przegrywamy roznica okolo 20 punktow, to wzielismy sie za odrabianie strat. Jednak ostatnie kilka zagrywek nie ulozylo sie po naszej mysli i dlatego przegralismy ten mecz.

Arkadiusz Swietlik: Jak wiadomo, od niedawna Waszym trenerem zostal Mariusz Karol. Widzisz jakies roznice w warsztacie pomiedzy Rade Mijanoviciem a obecnym szkoleniowcem?

Igor Milicic: Kazdy trener ma swoja filozofie i swoje zalozenia. Na pewno trener Karol wniosl swoja wiedze, swoj punkt widzenia koszykowki, swoje zalozenia, a my te zalozenia bedziemy sie starali wdrozyc na boisku. Mam nadzieje, iz bedziemy mieli wiecej szczescia niz w meczach pod wodza trenera Mijanovicia.

Arkadiusz Swietlik: Igor, nie oszukujmy sie, Twoja kariera zbliza sie juz powoli do konca. Czy masz juz jakies okreslone plany na przyszlosc, planujesz sie moze zajac trenerka?

Igor Milicic: W tej chwili nie mysle o zakonczeniu kariery, i na pewno nie mysle tez o pracy trenerskiej. Prawda jest natomiast taka, iz w tym sezonie gram troche gorzej, mam nadzieje, ze to sie odmieni. Jest pare rzeczy, ktore mialy wplyw na moja obecna forme, ale mam nadzieje, ze jeszcze w tym sezonie pokaze, na co mnie stac.

Arkadiusz Swietlik: Jak myslisz, czy trenerem Reprezentacji Polski w koszykowce powinien zostac szkoleniowiec zagraniczny, czy tez jednak ktos z polska mysla trenerska?

Igor Milicic: Zalezy czego sie oczekuje. Na pewno ludzie z federacji wiedza, czego chca, czy chca krotkoterminowych wynikow czy dlugoletnia prace z kadra. Opcje sa rozne, trzeba wiedziec, jakie sa cele. Jesli bierze sie obcokrajowca, wowczas trzeba brac kogos naprawde bardzo dobrego, doswiadczonego i na wysokim poziomie, ktory moze nauczyc mlodych polskich trenerow nowoczesnej mysli. Na pewno nie nalezy zatrudniac obcokrajowca tylko dlatego, by byl obcokrajowcem, bo to nic nie znaczy. Sa zagraniczni trenerzy, ktorzy maja uznana marke i wiele znacza w Europie, ale zeby to mialo sens, musza to byc trenerzy naprawde z wysokiej polki. Tylko w ten sposob wszyscy beda mieli pocieche z reprezentacji, rowniez polscy trenerzy, ktorzy beda mieli mozliwosc nauczyc sie nowych zagadnien. Jesli nie zostanie obrana droga o ktorej mowilem, to wowczas mysle, ze trzeba postawic na kogos z wlasnego kraju, zeby mu dac szanse, zeby on mogl nabrac doswiadczenia i ewentualnie osiagnal jakies sukcesy.

Arkadiusz Swietlik: Zapewne sledzisz rozgrywki PLK. Jak Ty, jako osoba z zewnatrz, oceniasz postawe Waszego niedawnego przeciwnika, druzyne sopockiego Trefla.

Igor Milicic: Moim zdaniem sopocki Trefl jest najwiekszym objawieniem tego sezonu, sa czarnym koniem. Nikt nie wiedzial przed sezonem, czy sopocki Trefl wystartuje, jakich zawodnikow beda miec, ale trener Muiznieks ulozyl calkiem dobry sklad, graja stabilna koszykowke, gdzie kazdy zawodnik wie o co chodzi, realizuja swoje zalozenia perfekcyjnie i stad sie bierze dobry wynik. Mysle, ze jest duzo lepszych zespolow w Polsce, ktore nie osiagaja takich wynikow jak Trefl.

Arkadiusz Swietlik: A jakie jest Twoje zdanie na temat rozpadu klubu w Sopocie? Asseco Prokom poszedl do Gdyni, prezes Wierzbicki wybral inna droge… czy uwazasz ze dobrze sie stalo, ze doszlo do rozdzielenia klubow?

Igor Milicic: Sport jest tez czescia biznesu. Sa ludzie, ktorzy prowadza biznes rowniez w sporcie, wiec kazdy patrzy na swoja strone tego biznesu. Jesli musialo dojsc do rozlamu, to dobrze sie stalo, teraz przynajmniej Trojmiasto ma dwa fajne zespoly. Jesli ludzie nie moga wspolnie pracowac, to najlepszym rozwiazaniem jest rozstac sie i pojsc swoja droga. Na szczescie dla Trojmiasta powstaly dwie mocne druzyny i kazdy ma sie z czego cieszyc.

Arkadiusz Swietlik: A jak oceniasz poziom naszej ligi?

Igor Milicic: Wydaje mi sie, ze poziom koszykowki w Polsce sie troche obnizyl, w stosunku do lat wczesniejszych. Do tego przyczynil sie finansowy kryzys na swiecie i w Polsce, no i pare regul, ktore federacja wprowadzila. Mysle, ze teraz liga idzie dobra droga, ze wroci na taki poziom, na ktorym byla do tej pory.

Arkadiusz Swietlik: A jakie sa Twoje zainteresowania poza koszykowka oczywiscie?

Igor Milicic: (smiech) Na razie koszykowka jest calym moim zyciem. Poza koszykowka mam czas tylko na jedna rzecz, mianowicie na rodzine. Mam liczna rodzine i w stu procentach poswiecam sie jej. Na razie kazda wolna chwile od koszykowki spedzam z rodzina.

Arkadiusz Swietlik: Mozna powiedziec, ze zadomowiles sie w Polsce? Czy swoja przyszlosc
wiazesz z Polska, czy jednak z Chorwacja?

Igor Milicic: Tak na dziewiecdziesiat procent moge powiedziec ze zostane w Polsce. W Polsce prowadze interesy, ktore sa zwiazane bardziej z Polska niz z Chorwacja. Jednak bede probowal tak sie zorganizowac by najcieplejsze miesiace spedzac w Chorwacji. Jesli uda sie tak zrobic bede bardzo szczesliwy. Normalnie zyc w Polsce, a latem przebywac w Chorwacji to jest to.

Arkadiusz Swietlik: Rozumiem, ze sledzisz wydarzenia w lidzie chorwackiej?

Igor Milicic: Oczywiscie, ze sledze. Sledze kazda lige, w ktorej gralem, a bylo ich sporo. Ostatnim wydarzeniem w chorwackiej lidze jest to, iz Josip Vrankovic, byly zawodnik Trefla objal nasza kadre. To jest rowniez dowod na to, iz pewien kraj obdarzyl mlodego szkoleniowca zaufaniem, dal mu wolna reke i po prostu chce wykorzystac jego entuzjazm. I chociaz nie ma duzego doswiadczenia, to mysle, iz bedzie tym trenerem, ktory odniesie sukcesy.

Arkadiusz Swietlik: Wspomniales, ze grales w wielu ligach europejskich, i w wielu klubach. W ktorej druzynie gralo ci sie najlepiej, ktora bedziesz wspominal przez kolejne lata?

Igor Milicic: Do tej pory, zdecydowanie, w Prokomie Treflu Sopot, bo tam spedzilem najwiecej lat, osiagnalem tam najwieksze sukcesy. Druga sprawa, ze tutaj znalazlem malzonke, tutaj urodzily sie moje dzieci, wiec jestem bardzo zwiazany z Sopotem. Drugim klubem, w ktorym sie bardzo dobrze czuje, jest AZS Koszalin. Jestem juz tam drugi sezon, i chociaz teraz mamy troche klopotow, to mam nadzieje, ze z nich wyjdziemy.

Arkadiusz Swietlik: Czy przed sezonem dostales jakas oferte od Prezesa Wierzbickiego, mozesz to zdradzic?

Igor Milicic: Gdy dowiedzialem sie, ze Trefl Sopot bedzie startowal w lidze jako odrebny zespol, mialem juz podpisana wstepna umowe z Koszalinem. A wiec bylo juz troche za pozno na jakakolwiek zmiane decyzji.

Arkadiusz Swietlik: A gdyby w przyszlosci, jak chocby w przyszlym sezonie, padla oferta ze strony sopockiego klubu, zdecydowalbys sie tutaj wrocic, czy jednak gra w Sopocie to juz temat zamkniety?

Igor Milicic: Nie ma co gdybac, na razie jestem zawodnikiem Koszalina, ale w sporcie nigdy nie wiadomo co sie zdarzy za szesc miesiecy, za rok czy za dwa lata. Nie mozna wiec wykluczyc zadnej z opcji. Ale jest jednak tak jak mowie, na razie jestem zawodnikiem Koszalina, mam kontrakt w Koszalinie i nie ma co myslec o innych sprawach. Jak przyjdzie czas, to trzeba bedzie przemyslec wszystkie mozliwosci.

Arkadiusz Swietlik: Co bys tak na zakonczenie naszej rozmowy powiedzial sopockim kibicom, ktorzy ten wywiad z pewnoscia przeczytaja?

Igor Milicic: Na pewno im zycze wszystkiego najlepszego, duzo, duzo szczescia i sukcesow sopockiej druzynie. Na pewno kibic sie cieszy z kazdej z wygranej swojej druzyny. I troche jako zawodnik Koszalina zazdroszcze, bo wiem, ze panuje tam swietna atmosfera, sa zwyciestwa i wszystko idzie w dobrym kierunku. Mam wiec nadzieje, ze tak zostanie.