Kontrowersyjne zakonczenie

Pobudzona wyobraznia widzow, nagle zwroty akcji, fabula trzymajaca w napieciu do ostatnich sekund, wreszcie nieoczekiwane zakonczenie, taka uczta czestowal przez wiele lat licznych kinomanow Alfred Hitchcock. Czasy sie zmienily, miejsce wydarzen rowniez, podobnie rezyseria, ale scenariusz pozostal bez zmian. Tak pokrotce mozna podsumowac wydarzenia dziejace sie we wczorajszy wieczor w hali Gryfia. Zal jedynie, iz Derbow Pomorza nie zdecydowala sie pokazac szerszemu gronu odbiorcow Telewizja Polska.

Pierwsza kwarta spotkania, jak wiekszosc filmow, byla jedynie zwiastunem pozniejszych emocji. Sopocianie razili nieskutecznoscia z dystansu, ale za sprawa dobrej gry pod koszami Sauliusa Kuzminskasa, ktory jako jedyny byl w stanie skutecznie sie przeciwstawic w strefie podkoszowej gospodarzom, zawodnicy Trefla utrzymywali bezpieczny dystans. To wlasnie jednak nadspodziewana dobra dyspozycja Czarnych Panter w strefie podkoszowej zadecydowala o tym, iz po pierwszej odslonie spotkania minimalnie prowadzili koszykarze ze Slupska (23:19). Warto podkreslic, iz po dlugiej kontuzji wrocil do skladu Czarnych Chris Daniels, ktory juz w pierwszym swoim spotkaniu wyraznie wspomogl swoich partnerow w polu trzech sekund.

Od poczatku drugiej kwarty ton wydarzeniom nadawali gospodarze. Rozszalal sie Mantas Cesnauskis, a ladne dwojkowe akcje slupskich obwodowych z Chrisem Danielsem powodowaly, iz sopocianie zaczeli sie gubic. Szarpane zagrywki nie przynosily zadnego efektu punktowego, a w walce na tablicach nadal dominowali slupszczanie. Poniewaz dyspozycja obronna sopocian pozostawiala wiele do zyczenia, przewaga Czarnych systematycznie wzrastala. W efekcie po drugiej kwarcie gospodarze prowadzili 51:33, wprowadzajac swoich kibicow w entuzjastyczny nastroj. Przybyli na mecz spodziewali sie, iz to spotkanie jeszcze nie jest rozstrzygniete.

Tymczasem po przerwie sopocianie wyszli mocno zmobilizowani i pelni wiary w odwrocenie losow meczu. Wyraznie wzmocnili defensywe, co spowodowalo, iz gospodarze zaczeli miec coraz wieksze problemy z jej sforsowaniem. Z dystansu zaczeli trafiac Kinnard i Stefanski, a przewaga Czarnych malala w oczach. Zawodnicy Trefla nie w pelni jednak wykorzystali okres slabszej gry gospodarzy, a slaba skutecznosc Kuzminskasa na linii rzutow wolnych spowodowala, iz Czarni szybko opanowali sytuacje i na czwarta czesc meczu wyszli z dwunastopunktowym prowadzeniem.

Im blizej konca, tym emocje wzrastaja. Taki obraz napiecia budowal w swoich filmach wlasnie Hitchcock. Odzwierciedleniem tego byla ostatnia kwarta Derbow Pomorza. Gospodarze juz nie radzili sobie tak dobrze w polu trzech sekund, a coraz czesciej w ich szeregi wkradal sie chaos. Dzialo sie tak na skutek swietnej, zespolowej defensywy Trefla, ktora nie pozwalala Czarnym Panterom na zdobywanie latwych punktow. Poniewaz w ataku Trefl rowniez zaczal grac konsekwentnie, nieliczna grupka wiernych sympatykow sopockiej druzyny na nowo uwierzyla w odniesienie zwyciestwa. Na moment uciszyl ich Tyrone Brazelton biorac ciezar zdobywania punktow na swoje barki, ale sopocka nawalnica trwala nadal. Po ladnych kombinacyjnych akcjach Kadziulisa i Kuzminskasa, przewaga Czarnych zmalala do zaledwie 2 punktow. Koncowke meczu wiekszosc ze zgromadzonych ogladala juz na stojaco. Za trzy celnie przymierzyl Cesnauskis, ale sopocianie nadal konsekwentnie zaczeli szukac swojej szansy w grze pod koszem. Udana penetracja popisal sie Kinnard, a poniewaz po chwili Lukasz Ratajczak z powodzeniem wykonczyl akcje, trafiajac z faulem, z wysokiej przewagi Czarnych nie pozostalo juz nic. Wszystkim zgromadzonym na hali kibicom zaparlo dech w piersiach, gdy Danielsowi sedziowie odgwizdali przewinienie techniczne. Grajacy waskim skladem zmeczeni sopocianie nie zdolali jednak tego faktu wykorzystac. W waznym momencie Kinnard dwukrotnie pomylil sie z linii rzutow wolnych, a przyslugujaca im dodatkowa akcje, zawodnicy Trefla nie potrafili zamienic na punkty. W ostatniej minucie emocje siegnely wiec zenitu. Faulowany Daniels skutecznie wyegzekwowal tylko jeden z dwoch przyslugujacych mu rzutow, ale Marcin Sroka zebral pilke w ataku. Gospodarze nie zdolali jednak postawic kropki nad i, a w rewanzu reka nie zadrzala Marcinowi Stefanskiemu, ktory z zimna krwia wyprowadzil Trefla na jednopunktowe prowadzenie. I wtedy zgromadzeni na hali kibice byli swiadkami dosc kontrowersyjnej decyzji sedziego, ktora przesadzila o losach spotkania. Poniewaz pewne bylo, iz decydujaca akcje bedzie konczyl najlepszy strzelec slupszczan w tym meczu, Mantas Cesnauskis, trener Muiznieks do jego krycia desygnowal Hawkinsa. Gdy czas na zegarze odliczajacy 24 sekundy zblizal sie juz do konca, chcacy przechwycic pilke Hawkins, popelnil przewinienie. Sedziowie odgwizdali faul nim Litwin zlozyl sie do rzutu. Cesnauskisowi, zgodnie z przepisami, powinny przyslugiwac dwa rzuty osobiste. Inaczej jednak to zdarzenie zinterpretowali arbitrzy, uznajac, iz zawodnik gospodarzy wykonywal juz akcje rzutowa, przyznajac tym samym trzy rzuty wolne, co jak sie pozniej okazalo, przesadzilo o koncowym zwyciestwie Czarnych.

Wczorajsze spotkanie charakteryzowaly nagle zwroty wydarzen na parkiecie, co tylko przysluzylo sie swietnemu widowisku, jakiego bylismy swiadkami w hali Gryfii. Im wiecej takich stojacych na wysokim poziomie sportowym meczy bedziemy mogli obserwowac w PLK, tym wieksza szansa na podniesienie prestizu polskiego basketu. Czarnym to zwyciestwo pozwolilo odskoczyc od strefy spadkowej, natomiast sytuacja sopocian w tabeli nieco sie skomplikowala, majac na uwadze zwlaszcza trudne spotkania, jakie czekaja druzyne Trefla na poczatku przyszlego roku. Miejmy nadzieje, iz nadchodzacy 2010 rok dostarczy sympatykom obu druzyn wielu pozytywnych wrazen, doznanych przy okazji kolejnych spotkan rozgrywanych na krajowych parkietach. Bo wierni kibice stanowia nieodlaczny element koszykarskiego widowiska.

Energa Czarni Slupsk – Trefl Sopot 81:80 (23:19, 28:14, 15:21, 15:26)

Energa Czarni: Mantas Cesnauskis 20, Chris Daniels 19, Tyron Brazelton 11, Pawel Leonczyk 10, Marcin Sroka 7, Alex Harris 6, Wojciech Zurawski 4, Dawid Przybyszewski 4, Hubert Pabian 0.

Trefl: Saulius Kuzminskas 18, Lewrance Kinnard 16, Gintaras Kadziulis 12, Iwo Kitzinger 10, Marcin Stefanski 9, Cliff Hawkins 8, Lukasz Ratajczak 7, Pawel Kowalczuk 0, Pawel Malesa 0.

Milicic: „Czuje sie zwiazany z Sopotem”

Arkadiusz Swietlik: Igor, czego wam zabraklo w sobote by wygrac z mecz z Treflem?

Igor Milicic: Dobrze rozpoczelismy mecz, jednak pozniej troche nam zabraklo koncentracji. Trefl powoli zaczal budowac swoja przewage. A poniewaz w kazdym meczu zaczynamy znacznie lepiej grac gdy przegrywamy roznica okolo 20 punktow, to wzielismy sie za odrabianie strat. Jednak ostatnie kilka zagrywek nie ulozylo sie po naszej mysli i dlatego przegralismy ten mecz.
Czytaj całość