Ktos musial przegrac

Sobotnie spotkanie nie stalo wprawdzie na wysokim poziomie, za to dostarczylo zgromadzonym kibicom wielu emocji. Zmierzyly sie bowiem ze soba dwie druzyny, ktore w tym sezonie maja ambicje odegrac czolowe role w rozgrywkach PLK. Ostatecznie po dramatycznej koncowce lepsi okazali sie gospodarze, tym samym przerywajac passe pieciu kolejnych zwyciestw ekipy Znicza.

Juz od pierwszego gwizdka sedziego widac bylo, iz obaj trenerzy wlasciwie rozpracowali styl gry przeciwnika. Saulius Kuzminskas byl wiodaca postacia w zespole Trefla, ale trener Szczubial nakazujac maksymalne zageszczanie strefy podkoszowej, nie pozwolil mu na rozwiniecie skrzydel. W efekcie przewaga Trefla pod koszem nie byla tak wyrazna, jak sie mozna bylo tego spodziewac. O losach spotkania decydowali tym razem gracze obwodowi. Po stronie Znicza prym wiedli amerykanie, Keddrick Mays oraz Jeremy Chappel. Pierwszy z nich byl swietnie dysponowany w rzutach z dystansu, natomiast Chappel imponowal ladnymi penetracjami podkoszowymi. To wlasnie oni decydowali o obliczu gry Znicza.

Sopoccy koszykarze nie zamierzali jednak im ulatwiac zadania. Widoczne to bylo zwlaszcza w drugiej polowie spotkania, kiedy to agresywna obrona gospodarzy niemal na calym parkiecie, wymusila kilka strat przyjezdnych. Swietne zawody rozgrywal Cliff Hawkins, ktory imponowal nie tylko swietna gra w defensywie, ale wnosil rowniez wiele dobrego w ofensywna gre swojego zespolu. Swietna koncowke trzeciej kwarty mial rowniez Kadziulis, dzieki ktoremu sopocianie wychodzili na ostatnia czesc meczu z piecioma punktami zapasu.

Kiedy w czwartej kwarcie dobry fragment gry mial Iwo Kitiznger, wydawalo sie, ze nic nie jest w stanie odebrac sopocianom zwyciestwa. Nie ustrzegli sie jednak oni paru bledow, co spowodowalo, ze jaroslawscy koszykarze napedzani przez Chappela i Maysa zdolali jeszcze wrocic do gry, a po kolejnej trojce tego drugiego na tablicy wynikow widnial juz remis 64:64. Doszlo wiec do nerwowej koncowki, w ktorej to wiecej zimnej krwi zachowali sopocianie. Na 30 sekund przed koncem, pilke w rekach mieli koszykarze Znicza, jednak popelnili jakze brzemienny w skutkach blad 24 sekund, co skrzetnie wykorzystali gospodarze. Gintaras Kadziulis w odpowiednim momencie dostrzegl wychodzacego na czysta pozycje Cliffa Hawkinsa, a ten celnym trafieniem z poldystansu na poltorej sekundy przed koncowa syrena przesadzil o ostatecznym triumfie sopockich koszykarzy. Rzut rozpaczy w wykonaniu Maysa przez rece wysokiego Kuzminskasa nie doszedl celu.
Ostatnie dwa spotkania sopockich koszykarzy byly wiec niezwykle wyrownane, ale z kazdego z nich zdolali oni wyjsc obronna reka. Oby ta tradycja zostala podtrzymana rowniez w Poznaniu i Inowroclawiu, gdzie zawodnicy Trefla rozegraja kolejne ligowe mecze.

Trefl Sopot – Znicz Jaroslaw 66:64 (18:16, 10:13, 24:18, 14:17)

Punkty zdobywali:
TREFL SOPOT: Chawkins 15, Kadziulis 9, Kuzminskas 12, Kinnard 8, Ratajczak 4, Kitzinger 18
ZNICZ JAROSLAW: Mays 19, Zablocki 6, Witos 6, Chappel 20, Mikolajko 1, Misiewicz 6, Wyka 6.